Witaj Gościu, Zapraszamy do logowania lub rejestracji.
Szybki kontakt z portalem Redaktor dyżurny
Anna Bukowińska-Żyła
redakcja@lezajsk24.pl
Możemy uratować życie maleńkiego MaciusiaLEŻAJSK. Pięciomiesięczny Maciuś Baran przyszedł na świat z ciężką wadą serca, nie wykształciła się jedna z jego komór. Chłopiec przeszedł jedna operację. Za 2 tygodnie czeka go kolejna, niezwykle kosztowna w monachijskiej klinice. 10 tysięcy euro wyłożyła prywatna fundacja, druga połowę potrzebnej kwoty muszą uzbierać rodzice. Brakuje im jeszcze 35 tysięcy złotych.Kiedy we wtorkowy poranek rozmawialiśmy z Marleną Baran, jej maleńki synek po raz kolejny trafił na oddział ratunkowy leżajskiego szpitala. Stan chłopczyka był ciężki. – Zgęstniała mu krew, może dojść do zakrzepicy – mówi drżącym głosem mama 5-miesięcznego Maciusia. Mimo sytuacji zgodziła się opowiedzieć nam o dramacie swojego dziecka. Każdy oddech sprawiał mu ból – Nasza historia zaczęła się w dziesiątej dobie po porodzie, gdy byliśmy już w domu. Wada naszego maleństwa nie została wykryta ani w ciąży ani tuż po porodzie – wspomina Marlena Baran. – Maciek dostał 10 na 10 punktów ważył 3,540 kg i miał 56 cm, wydawało by się, że to normalny, zdrowy, silny chłopiec. Niestety rodzinne szczęście nie trwało długo. Dziesiątego dnia Maciek pierwszy raz trafił na oddział ratunkowy leżajskiego szpitala. – Synek zaczął mniej zjadać, dużo spał, wieczorem zaczął dziwnie stękać, jakby każdy oddech sprawiał mu ból. Pojechaliśmy na pogotowie, lekarz który badał Maciusia wysłyszał szmery na serduszku. Synek bardzo zsiniał, po chwili gdy były już wstępne wyniki badań wyszedł lekarz i powiedział, że nasze dziecko jest w stanie agonalnym – mówi ze łzami w oczach mama chłopca. – Był niewydolny oddechowo i krążeniowo, po chwili dołączył do nas lekarz anestezjolog, który zaintubował Maciusia. Widok był przerażający. Tragiczny werdykt lekarzy W leżajskiej placówce Maciuś został ochrzczony. Lekarze nie dawali nam nadziei. Konieczny okazał się transport malca do oddalonego o 50 kilometrów Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. – Jakimś cudem dojechaliśmy. Maciusia zabrali na OIOM z ośrodkiem ostrych zatruć, powiedziano nam, że jego kwasica metaboliczna była bardzo wysoka. Całą noc spędziłam pod oddziałem modląc się by mój synek mnie nie zostawiał – wspomina kobieta. Dopiero rano rodzice poznali diagnozę, brzmiała jak wyrok. Lekarze stwierdzili u Maciusia HLHS, czyli niewykształcenie prawidłowej lewej komory serca. – Nie mogłam zrozumieć, jak wcześniej ktoś mógł tego nie zauważyć wciąż pytałam Boga dlaczego? – denerwuje się Marlena Baran. Lekarze z Rzeszowa nie byli w stanie uratować dziecka. Zdecydowano się na transport chłopca do Kliniki Kardiochirurgii w Krakowie. Pierwsza próba wyjazdu zakończyła się niepowodzeniem. Karetka zawróciła po 2 km. Chłopcu zaczęła bardzo spadać saturacja. Dopiero kolejna próba zakończyła się sukcesem. Maciuś wraz z rodzicami trafiła do Krakowa. Lekarze umieścili maluszka na OIOM-ie, do wady serca doszła niewydolność wielonarządowa, jego organy przestały pracować. – Mój syneczek potrzebował miesiąca by dojść do siebie, żeby lekarze mogli go operować. Po operacji spędziliśmy jeszcze następne dwa miesiące na oddziale kardiochirurgicznym w krakowskiej klinice, były momenty krytyczne – wspomina matka. Walka o życie Po opuszczeniu krakowskiej kliniki rodzice podjęli walkę o życie swojego dziecka. Udało się. Maciuś został zakwalifikowany do drugiej planowej operacji przez prof. Edwarda Malca w Klinice Uniwersyteckiej w Monachium. Planowo ma się ona odbyć 1 lutego. Niestety, jej koszt znacznie przekraczały możliwości finansowe rodziny dziecka. By chłopiec mógł wyjechać do Monachium trzeba było uzbierać 20 tysięcy euro. Rodzice zaczęli szukać wsparcia z wśród polskich i zagranicznych fundacji. Znaleźli oparcie z Fundacji Cor Infantis, która wciągnęła Maćka na listę swoich podopiecznych i rozpoczęła zbiórkę potrzebnej kwoty. Pomoc zadeklarowała również Fundacja Leszka Czarneckiego - LC Heart, która przekazała 10 tysięcy euro. 4 tysiące dolarów wpłaciła organizacja z USA. Pieniądze na ratowanie Maciusia wpłacały także osoby prywatne. Uzbierano w ten sposób 13 tysięcy złotych. Niestety, to wciąż za mało. Rodzicom brakuje jeszcze około 35 tysięcy złotych. Muszą je uzbierać w ciągu 10 dni. Termin operacji planowany jest na 1 lutego. Do tego czasu rodzice muszą zebrać 20 tysięcy euro. To jednak nie koniec walki. Chłopczyk będzie musiał przejść jeszcze jedną operację między 18 a 24 miesiącem życia. A to oznacza, że potrzebne będzie kolejne 20 tysięcy euro. Możesz pomóc choremu Maciusiowi! Wpłat na rzecz Maciusia można dokonać na rachunek fundacji: 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Maciej Baran”. Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk. Na konto 35 1600 1101 0003 0502 1175 2001 można odprowadzić 1 procent podatku z dopiskiem „dla Macieja Baran”. Żródło: sztafeta.com.pl
| Miastolokalizacja, historia, mapa, zabytki, msze św., telefony alarmowe, stacje paliw, aptekiSamorządRada Miasta, Władze Miasta, Władze PowiatuPieniądzebanki i bankomatyKomunikacjaLeżajsk: PKP, PKS, prywatnaRzeszów: PKP, PKS, prywatna Gastronomia i turystykakawiarnie, pizzerie, puby, restauracje, bazy noclegowe, trasy turystyczneSpołecznośćgalerie, ogłoszenia, czat, opinie, katalog stronO portaluzespół, prywatność, prawa autorskie, reklama, oglądalność portalu, patronat medialny, praca, kontaktUsługi dodatkoweprojektowanie stron internetowych, logotypy, wizytówki, bilbordy, ulotki, kalendarze, baneryNajnowsze ogłoszenia
Praca > Oferty zagraniczne Witam wszystkich państwa oferuję pracę w Niemczech do wielu... Praca > Oferty lokalne i krajowe Firma Jean Careno poszukuje dystrybutorów kosmetyków. Osoby... Praca > Oferty lokalne i krajowe F.H.U "Merkury" Sp.zo.o prowadzi rekrutację na stanowsko: Zastępca... Praca > Szukam pracy Witam.Szukam pracy poszukuje pracy fizyczna na cały etat posiadam...
Najnowsze opinie
|